• Wpisów:3
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 20:04
  • Licznik odwiedzin:881 / 2341 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Sobota, czyli cały dzień z moim TŻ. Rano o 7 zjadłam kawałek torta ,którego upiekłam dzien wcześniej z okazji Dnia Ojca. Zjadłam bo to było tak wczesnie rano wiec... Potem dopiero o 14 obiad i do teraz kilka truskawek. Zresztą podczas seksu duzo spala sie kalorii

tort (ok.500kcal)
ziemniaki (327kcal)
mizeria (150kcal)
kotlet z piersi kurczaka (600kcal)

cos okolo:1577 kcal
łomatko
 

 
W sumie nie jest tak źle.. jak to podliczyłam. Jadłam to co lubię tyle, że mniej i zero jakis łakoci które kiedys były standardem

Śniadanie :
dwie bułki pszenne z kiełbasa krakowska suchą z ogórkiem i rzodkiewką (440+32+4+10=486kcal)
Obiad:
wątróbka drobiowa pieczona z ziemniakami i surówką (260+250+30=540kcal)
Kolacja:
jogurt ze zbozami i sliwką (190kcal)
szkolanka jagód (60 kcal)

suma: 1051 kcal

+60 brzuszków
 

 
Cześć dziewczyny. Mam 17 lat i do dnia wczorajszego byłam zwykłą szczęśliwa nastolatką. Mam bardzo poukładane życie. W liceum obrałam sobie konkretny cel i do niego dążę. Emocjonalnie też się ustatkowałam bo jestem z facetem, którego bardzo mocno kocham. I w całym tym dobry świecie wkradło się parę rzeczy, które zaowocowały w bardzo nieprzyjemny sposób. Przytyłam. Mam paskudną oponkę, fałdkę jakkolwiek minimum 7kg totalnie niepotrzebnych. Oczywiście jakaś tam lampka się zapaliła tuz przed Nowym Rokiem, ale na tym się skończyło. Mój facet totalnie mnie nie wspiera. Sam jest otyły, ale ja oczywiście nie patrzyłam na niego pod tym kątem - pokochałam go właśnie takiego. Mam zerowe doświadczenie w dietach. Czytając te wszystkie blogi czułam taka motywacje, że może i ja bym dała radę? Na tym się kończyło. Przestałam chodzić na basen, przestałam biegać kosztem szkoły. Kiedyś byłam bardzo aktywna. Regularnie basen, bieganie i przygotowywanie do obozów sportowych. Teraz to wszystko zniknęło, nie przeszkadzało mi to - do wczoraj. Miałam postanowienie wziąć się w garść po 70kg... Wczoraj wskazało mi 67,5kg. Uwielbiam jeść, co mam się okłamywać? Nie podołam na jakiś głodowych porcjach, jednak mogę ograniczyć swoje jedzenie - prawda? Po co mi ten blog? Chyba jak większości wam - żeby ktoś poświecił mi te 10 minut przeczytał co mi na duszy leży opieprzył, że coś zrobiłam źle, wsparł, doradził... Nie chce jakiejś poważnej zmiany, bo moi rodzice prędzej mnie wyśmieją niż pomogą kiedy usłyszą 'odchudzam się'.
Więc może akurat Wy mnie jakoś nakierujecie Nie chce tez nagłego HOP. Nie chce się spłoszyć. Jak Wy to nazywacie mój dzisiejszy bilans ( dodam, że dziś naprawdę jadłam jak na siebie baaardzo mało ) wiec proszę o wyrozumiałość.. Wszelkie dane ile zjadłam tych kcal są ze stron

cztery kanapki z serem - złozone ( 290+200= 490kcal)
1l wody
6 pierogów ruskich (523 kcal)
4 chrupki z błonnikiem
jogurt ze zbożem i śliwkami (190 kcal)

+60 brzuszków
  • awatar azile: Na początku zawsze jest ciężko:) O ja dzisiaj zawaliłam bo zjadłam po 18 no ale trudno:D Za to wiem,że jutro to się nie powtórzy:)
  • awatar azile: W sumie,to ja nie jem do 14 bo nie zdążam i zdarza mi się jeść nawet po 15.Ale uważaj dlatego jeżeli śniadanie do 9 to w między czasie musisz coś zjeść,bo 7 godzin na głodzie,to nie na tym polega;) Jakiś jogurt naturalny z owsianką,czy tam jabłko:)
  • awatar azile: Wiesz co..tak w sumie to jak chcesz stopniowo ograniczać to nie pisz bilansów.Ja obecnie jestem na diecie już 10 dni i mi tam nie potrzebne jakiekolwiek bilanse,bo jak pisalam bilanse to zawalałam.Pamiętaj śniadanie do 9.Obiad od 13-14 a kolacja od 17-18!:) poprostu przestrzegaj tych punktów i jedz z UMIAREM:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›